Strony

Archive for Marzec, 2012

Hmm

Gdzieś mi wcięło tabelkę znajomych google. Nie myślcie, że Was wywaliłam, o nie. Jakoś ją odzyskam 🙂

Ostatnio rękodzieło

Chwilę mnie nie było, ale nie myślcie ze ostatnio nic nie robiłam o nie 🙂

Sporo czasu spędzam z córką na dworze, cieszę się każdym promieniem słońca. Uwielbiam wiosnę i czekam na nią z niecierpliwością. Jakieś pierwsze roślinki zaczęły przebijać się w ogrodzie. To dobry znak 🙂

Myślałam ostatnio sporo jak by tu zagospodarować kawałek podwórka dla córki, ma piaskownicę i tyle narazie. Fajny byłby drewniany domek ze zjeżdżalnią ale to spory koszt, a sama nie zrobię raczej, ani mąż nie.  Podobają mi się różne meble ogrodowe, a jakby jeszcze były takie shabby chic to już w ogóle luksus 🙂 Ale o tym któregoś dnia napiszę. Jakąś koncepcję już tam mam.

Ostatnie moje rękodzieło, lub jak kto woli hand-made to zamkowa broszka i pleciona opaska do włosów dla mojej córci, która baaardzo chciała taką mieć.. no i założyła na 5 minut i zaraz zdjęła. Tak to z nią jest. Nie lubi spinek, kucyków, opasek. Wytrzymuje kilka minut. Ale kolekcję ma pokaźną, co z tego jak tylko je ogląda a nie nosi 🙂

 

Aha z tematów ogrodowych to następny wpis będzie o szałwi (błyszczącej?) muszę sprawdzić jak brzmi dokładna nazwa.

Pozdrawiam!

Ulubionych roślin ciąg dalszy – szafirek

Moje szafirki kocham miłością wielką, kojarzą mi się z wiosną,  Wielkanocą, kiedy to zawsze zrywam je do koszyczka i biegnę do Kościoła ze święconką ( o ile Wielkanoc nie jest bardzo wcześnie :))
Miała je w ogrodzie moja babcia, ma je też moja mama i stąd pewnie moja miłość do nich.
Zawsze mieliśmy odmianę taką malutką, mama nie wie jak ona dokładnie się nazywa, ale ma drobniutkie stojące listki i jest niska.
W Internecie znalazłam zdjęcia szafirka armeńskiego, ale liscie „naszych” szafirków są stojące, a armeńskiego raczej leżące, więc to nie ta odmiana.
Doczytałam też, że jest też Szafirek groniasty, ale on niby osiąga wysokość do 30 cm, a nasz miał góra 15 cm moim zdaniem, więc to też nie ten.
To zostaje mi tylko Szafirek drobnokwiatowy. To musi być ten. Gdzieś miałam zdjęcie z ogródka, ale w tej chwili nie mogą go odnaleźć. Mam niezliczone ilości zdjęć na komputerze.

 

Szafirek drobnokwiatowy

  • liście ma zielone, dość sztywne, o szerokości do 13 mm. Kwiaty natomiast są niebieskie, kuliste, o białych brzegach w gęstych gronach o długości do ok. 8 cm. Kwiaty nie pachną. Sadzi się je najczęściej w grupach, na rabatach, do obsadzania trawnika. Kwiaty ładnie prezentują się w małych bukiecikach.
  • jeśli chodzi o warunki, to szafirki nie są bardzo wymagające. Oczywiście najlepsza byłaby  żyzna, próchnicza, piaszczysto-gliniasta gleba, lekko wilgotna, ale w innych warunkach też powinny sobie poradzić. Stanowisko słoneczne lub półcień.
  • Szafirki te kwitną od kwietnia do maja. Rozmnaża się je z nasion lub cebulek przybyszowych.
  • Sieje się je jesienią. Cebulki sadzi się w lipcu.  Sadzi się je na głębokość 5 cm.

źródło zdjęcia: kwiatycebulkowe. pl

Kuchennie, aczkolwiek nie o gotowaniu

Należę do osób, które szybko się nudzą ciągle tym samym wystrojem czy to kuchni czy pokoju, dlatego co raz dokupuję różne gadżety, żeby choć trochę odmienić wystrój. Tym razem nic dobie nie kupiłam, ale dostałam od męża urocze pojemniki do kuchni (swoją drogą to był prezent na Walentynki, mąż stwierdził, że do kwiaciarni za duża kolejka, a poza tym nie będzie wspierał kwiaciarni, które tego dnia dają niebotyczne ceny na kwiaty). Ale dobrze trafił. Uwielbiam je.  W jednym trzymam sól ( w tym z łyżeczką) a w drugim zgodnie z przeznaczeniem cukier, chociaż nikt u nas w domu nie słodzi ani kawy ani herbaty. No ale do gotowania czasem przydaje się cukier więc go wsypałam do pojemniczka.

Ostatnio tak siedziałam w kuchni przyglądałam się na nią i miałam nieodpartą chęć przemalowania szafek na biało, bądź ecri. Ciekawe co mąż by powiedział jakby to zobaczył. Bałam się jednak efektu końcowego, co jeśli brzydko będzie to wyglądało, bo odwrotu już by nie było, jakbym pomalowała jedną szafkę, to już musiałabym wszystkie 🙂  Przyszło mi do głowy jeszcze inne rozwiązanie, że kupię sobie identyczny jeden front,  jedne drzwiczki, je pomaluję i założę, żeby zobaczyć jak to się prezentuje 🙂 To wydało mi się sensowniejsze. Nie podzieliłam się jeszcze tym pomysłem z mężem. Ciekawa jestem jego reakcji na moje fanaberie :))